Najgłębszą zmianą, która we mnie zaszła po procesie hipnoterapii, jest akceptacja trudnych emocji. Teraz przychodzi mi to o wiele łatwiej, gdy pojawia się smutek albo różne trudne momenty, jestem w stanie je docenić. Pozwalam sobie na nie, nie tłumię ich, tylko daję im przez siebie przepłynąć. Czuję ich wartość, wiem, że mówią mi o czymś istotnym, i dzięki temu mam wreszcie większy kontakt ze sobą oraz autentyczność. Teraz czuję emocje w ciele i wyrzucam je z siebie poprzez moje rytuały.
Proces, który przeszłam, dał mi odwagę do załatwienia trudnych spraw, z którymi wcześniej się mierzyłam. Jestem z siebie bardzo dumna, że z taką odwagą i siłą po prostu to zrobiłam. Mam wrażenie, że w całym moim systemie rodzinnym coś się odblokowało i teraz zaczyna się toczyć jak kula śniegowa.
Relacje z mężczyznami nie są teraz w moim centrum, ale zauważam pewne rzeczy. Czasem, gdy patrzę na mężczyznę, widzę w nim chłopca, który nie zajmuje się swoim wewnętrznym dzieckiem, podchodzę do tego z dużą empatią i zrozumieniem, ale nie daję się już wciągnąć w rolę osoby, która miałaby się tym opiekować. Jednocześnie dostaję komplementy od obcych osób (a nie robię nic szczególnego) i to pokazuje, że ta zmiana jest na tyle głęboka, że po prostu ją widać. Mój proces cały czas trwa, ale mam poczucie wielu nowych możliwości, otwartych dróg i dużej ciekawości tego, co będzie.